Jest to pierwsza część serii artykułów, gdzie będziemy dyskutować w jaki sposób dotrzeć do nastolatków i zachęcić ich z powrotem do Kościoła, a tych którzy chodzą, powstrzymać ją przed odejściem. To jest niesamowicie ważne, szczególnie w naszych czasach. Statystyki wskazują, że czterech na pięciu nastolatków rezygnuje z wiary zanim skończy studia. Nasze dzieci bombardowane są zewsząd przez dzisiejszą kulturę. Niezbędne więc jest byśmy nauczyli się jak ze skutkiem do nich dotrzeć zanim zdecydują się odejść.

W tej serii zaproponujemy podstawowe i niezbędne zasady, o których trzeba wiedzieć bez względu na to czy jesteś rodzicem, duchownym, nauczycielem religii, przywódcą grupy charyzmatycznej itd. Wskazówki WIDEO zadziałają, a zasady są skuteczne.

Ja pracuję z młodzieżą od ponad dwudziestu lat i mam to szczęście, że mogę przyprowadzić tak wielu młodych ludzi do Chrystusa. Rozmawiałem i pracowałem z ich tysiącami. Odbyłem tyle samo rozmów, głębokich dyskusji i debat, gdzie młodzież daje mi wyzwanie poprzez pytania oraz wątpliwościami. Dlatego więc znam dobrze ich niepewności, pytania, trudności.

Pracuję w ten sposób od długiego czasu i mam na swym koncie pozytywne rezultaty. Różni ludzie często mówią mi: „gdybym wiedział o tym 50 lat wstecz, nigdy nie porzuciłbym Kościoła” lub „jak by ktoś wytłumaczył mi to w ten sposób, wciąż uczęszczałbym do Kościoła”. Młodzież często mówi mi: „Twoje wyjaśnienia mają dużo sensu. Szkoda, że ​​wcześniej o tym nie wiedziałem”.

Tak więc zasady opisywane w tej serii nie tylko dotrą do większej ilości nastolatków by zatrzymać ich w Kościele, ale też przyprowadzą wiele z nich z powrotem do Kościoła i Boga.

Oto część owych zasad to (tylko ich część):

  1. Trzeba odpowiadać na ich pytania. Wielu nastolatków ma wiele głębokich pytań, zmaga się z wiarą lecz nie ma odpowiednich wyjaśnień, jeśli więc brak jest poprawnych odpowiedzi, odechodzą od Kościoła na zawsze i jest to niestety faktem.
  2. Trzeba ich uczyć jak się modlić. Nie jak “odklepywać ” modlitwy, lecz jak się modlić głęboko. W jaki sposób dotrzeć do serca naszego Ojca w Niebie, jak pokonywać rozproszenia i przeszkody w czasie modlitw, trudności w życiu duchowym itd.
  3. Musimy przekazywać wiarę będąc dobrym przykładem począwszy od rodziny.

W pierwszym artykule opiszemy pierwszą zasadę czyli jak dawać młodzieży dobre odpowiedzi na ich pytania. Sam, gdy dorastałem, miałem dużo pytań takich jak: skąd wiemy, że Bóg w ogóle istnieje? Dlaczego Bóg nie odpowiada na moje modlitwy?

Kiedyś ktoś mi powiedział: Bóg odpowiada na Twe modlitwy.

Ja: Nie, wcale nie odpowiada. Modliłem się tyle razy.

Odpowiedź: Cóż, po prostu dalej musisz się modlić.

Ja: Cały czas się modlę!

Odpowiedź: Bóg wysłuchuje oraz działa.

Ja: Nie, on nic nie robi!

Odpowiedź: Nie podważaj Boga. On pracuje, czy ty w to wierzysz czy też nie.

Odszedłem zdenerwowany i nieusatysfakcjonowany. 

Wszyscy byli na mnie źli, że próbowałem zrozumieć dlaczego moje modlitwy nie są wysłuchiwane. Tyle razy moje szczere pytania otrzymywały tylko: Bryan, musisz zwyczajnie mieć więcej wiary. Musisz po prostu zaufać. Bóg nie jest do pojęcia rozumem. Tak, Pana Boga nie da się całkiem pojąć rozumem, jednak nie są to wystarczające odpowiedzi.

Dziś dzieci są bardziej sceptyczne i cyniczne niż kiedykolwiek, więc jak nie dasz im dobrych, logicznych, dedukcyjnych odpowiedzi mających sens, odejdą i jest możliwość, że już nie wrócą. Tak ważne jest więc byśmy nie mówili zwykle: „No cóż, Bóg nie jest do pojęcia rozumem”.

Błagam Was rodzice i nauczyciele religii. Błagam, nie mówcie tego dzieciom, gdyż utwierdzi to ich w tym co i tak już już myślą oraz w ich wątpliwościach: “ta religia nie ma sensu”, “Biblia nie jest prawdziwa”. Będą się zastanawiają skąd my wiemy, że Bóg tam jest, czy religia to nie jedynie wymyślona historia. Wielu ich rówieśników w tym ich właśnie utwierdza, tak jak i niektórzy nauczyciele. Więc gdy nie otrzymują od nas wystarczająco dobrych odpowiedzi, zaczynają myśleć, iż najpewniej w ich wątpliwościach jest choć ziarno prawdy.

“Po prostu zaufaj” nie jest wystarczającą odpowiedzią. Właśnie takie podejście wyśmiewają. Jeżeli powiemy im by pp prostu mieli wiarę, odejdą. Zrobią cyniczne miny i powiedzą: “wiedziałem, że nie znasz odpowiedzi”, “wiedziałem, że religia nie ma sensu”, “to nie jest dla mnie”. Tracimy przez to tyle młodzieży.

Poszedłem raz na zajęcia CCD (forma głębszej edukacji religijnej) i to był mój pierwszy dzień. Uczyłem siódmą klasę. Nie uwierzysz, lecz już pierwszego dnia, gdy czekam przed klasą, a dzieci zaczęły wchodzić do klasy, pewne dziecko zatrzymało się przede mną. Patrzy mi w oczy, siódmoklasista, i mówi: „Mam nadzieję, że jesteś z siebie dumny. To był mój czas na drzemkę, a ty to zepsułeś. To jest ostatnie miejsce, w którym chcę być”. Co można powiedzieć dziecku, które mówi do Ciebie w ten sposób? Potem podeszła do mnie pewna dziewczyna i mówi: “ja się z nim zgadzam. Chcę być w domu, pisać SMS-y do przyjaciół, a muszę choć nie chcę tu być”. Podchodzi potem i trzecie dziecko i mówi mi, że to był jego czas na granie w gry: “uwielbiam grać w gry wideo, a teraz muszę uczyć się coś o Bogu”. Każdy z nich miał mi coś do powiedzenia. Nie chcieli tu być. To była najmniej ważna rzecz w ich życiu.

Byłem przy klasie rozmyślając, że nie są oni nawet blisko chęci dotknięcia tematu Boga. Wyraźnie ich to nie interesuje. Cóż w takim razie można robić? Zostałem tam kilka minut pozostawiając ich w ciszy, a następnie wybiegłam z klasy i wykrzyknęłam: “jesteście tacy naiwni!”.Gdy wróciłem patrzyli na mnie i zapytali: czy ty powiedziałeś, że my jesteśmy naiwni? Odpowiedziałem: “tak, myślę, że wszyscy jesteście łatwowierni”. Nadal rzucali wyzwania: ty serio wierzysz, że Bóg istnieje? Wy, ludzie religijni, serio myślicie, że w niebie jest ktoś niewidzialny, kogo wy nazywacie Bogiem?. Przy wszystkich współczesnych dowodach naukowych, dalej wierzycie w Boga?

Warto dodać, że taka metoda działa tylko kiedy naprawdę wiesz co robisz i doskonale w środku wiesz, jakimi sposobami bronić swojej wiary.

W końcu uczniowie się uciszyli i skupili na mnie, szemrając :”ten facet tak na serio?” Odparłem więc: po co ja w ogóle was próbuję uczyć? Boga nie ma. Czy ktoś w klasie potrafi udowodnić, że Bóg istnieje? Możecie wyjść. Nie wierzę, że mi ktoś to udowodni. Niepewnie jeden uczeń podniósł rękę i powiedział: “ja tylko zapytałem czy na serio wierzysz w Biblię. Ktoś pewnie wymyślił to dawno temu, żeby zastraszyć ludzi. Skąd mam wiedzieć, że w Biblii jest prawda?”. I tak ze zniechęceniem się wycofał z rozmowy. Inny uczeń wtedy zapytał: to skąd tu jesteśmy skoro mówisz, że nie ma Boga? Odpowiedziałem: “daj mi to ująć w słowa”. Od razu krzyczeli: “teoria Wielkiego Wybuchu, teoria siły, odbijający się wszechświat, wieloświaty, wiele teorii naukowych, które są dowodem na brak istnienia Boga”.

Przekrzykiwali się próbując odpowiedzieć na swoje pytania. Upominałem ich kilka razy. Po ok. 5 minutach w końcu jeden uczeń podniósł rękę i zapytał: “Panie Mercier, to skąd wiemy, że Bóg istnieje?” Odpowiedziałem, że to bardzo dobre pytanie, więc zaraz odpowiem. Klasa ta przez resztę roku szkolnego była otwarta na dyskusje.

Pod koniec roku szkolnegi te dzieci kupowały różańce. Uczeń, który powiedział mi, że zabieram mu czas jego drzemki, był szczęśliwy, że mama kupiła mu Biblię, gdyż poleciłem by wszyscy Ją czytali. Każdy miał różaniec, większość także Biblię. Modlili się codziennie albo prawie codziennie. Te dzieci zmieniły się pod koniec roku, gdyż cały rok szkolny odpowiadałem na ich pytania, wątpliwości, w poszukiwaniu sensu i znaczenia. Te prawdy były w ich umysłach, ja jedynie pomogłem im to złożyć w mającą sens całość.

Im częściej odpowiadamy na pytania dzieci, im bardziej tłumaczymy logicznie i pomagamy by miało to dla nich sens, by mogli się do tego odnieść i było praktyczne, tym większa szansa, że zachęcą się do wiary. Będą szukać coraz dalej. Naprawdę chcą poznać tego Boga, o którym mówisz. A nawet gdy już opuścili Kościół, szanse są, czego doświadczyłem wiele razy, że powrócą do domu Ojca.

Odbyłem ogromną ilość dyskusji z ateistami i osobami, które odeszły od Kościoła Katolickiego, a powiedzieli mi: “gdybym tylko usłyszał to już dawno, nigdy bym odszedł od Kościoła. Czéść ateistów powiedziała mi: “wiesz, Bryan, po tych rozmowach uwierzyłem/am w Boga i wiem, że jest obecny w moim życiu, i chcę byś o tym wiedział”.